poniedziałek, 24 lutego 2014

Przegląd allegro.

Hej.
Wiem, znów nie było mnie wieki. Darujmy sobie przeprosiny i gadkę-szmatkę.
Właściwie zapomniałam o blogu i przypomniała mi o nim July, no cóż xD
Mam nowy komputer, więc być może notatki nareszcie będą częściej, w co wątpię, ale obiecuję spróbować! Prawdopodobnie niedługo zabraknie mi pomysłów, więc jeśli ktoś miałby ochotę wesprzeć mnie swoimi propozycjami na notki, to ja bardzo poproszę.
*****
Dzisiejszy post poświęcę... przeglądaniu allegro. Już po pierwszym wyszukiwaniu mam dla was coś ciekawego!

http://allegro.pl/lps-kot-kotek-3573-shorthair-littlest-pet-shop-i3998030008.html

Nasza wyczekiwana la gata nueva nowa kotka. To znak, że być może niedługo pojawi się w sklepach, bo nawet, jeśli sprzedawca kupił ją za granicą, to do Polski i tak dotrze w najbliższym czasie. Miejmy nadzieję.
49 zł. Droga? Jeszcze nie widzieliście reszty!

http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-kot-kotek-shorthair-unikat-i4001288348.html

Śliczny, szary kotek, prawdopodobnie marzenie wielu z nas. Ale... 65 zł? Czy to nie "lekka" przesada? Zwłaszcza, że kot nie jest w idealnym stanie.

http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-figurka-kotek-unikat-i3992276382.html

Znów shorthair za niezłą sumkę- 79 zł.

Dla porównania, pers z masą dodatków za marne 14 zł.

http://allegro.pl/kot-kotek-akcesoria-lps-littlest-pet-shop-i3988528549.html

Jak widać, ceny popularnego kształtu idą jeszcze bardziej w górę w czasach królowania G3. Coraz trudniej będzie zdobyć shorthaira do swojej kolekcji!

Przejdźmy do psów.

http://allegro.pl/pet-shop-lps-pies-piesek-collie-unikat-sliczny-i3992722321.html

Collie też drożeją! Nie wydaje mi się, żebym ostatnim razem przy wizycie na allegro widziała aż takie ceny za tę rasę psów.

 http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-figurka-dog-unikat-i3992229310.html

Hoho, to dopiero cena! Z popularnymi figurkami można zrobić niezły biznes, jak widać!

A ta urocza psinka kosztuje 15 złotych. Ktoś się skusi?

http://allegro.pl/pies-piesek-lps-littlest-pet-shop-i3994485023.html

Znaleziony w międzyczasie, niepokojąco tani spaniel:

http://allegro.pl/lps-littlest-pet-shop-347-cocker-spaniel-pies-i4004085733.html

Czy mi się wydaje, czy ten dalmatyńczyk nie pojawia się zbyt często?

 http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-figurka-pies-piesek-malowany-i3967488637.html

Standardowo, spaniele i dogi poniżej 50 zł za sztukę to już prawie mit. 

Znalazłam jeszcze to maleństwo, aż żałuję, że mnie na nią nie stać:
 http://allegro.pl/lps-gasienica-z-irokezem-unikat-punk-nowa-i3989963478.html
 http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-figurka-robaczek-punk-unikat-i3934579650.html

O, i pająk!

 http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-pajak-pajaczek-unikat-punk-i3934493100.html

Jest nawet moja Thalia.

 http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-figurka-koziolek-unikat-i3934623073.html

Przeklinam dzień, w którym wydałam resztki kieszonkowego, przysięgam. Spójrzcie tylko!;_____;
http://allegro.pl/littlest-pet-shop-lps-figurka-mis-unikat-i3949191448.html
http://allegro.pl/lps-nietoperz-batman-figurka-kolekcjonerska-unikat-i3995811241.html

Czy ceny G2 idą w górę? Chyba nie aż tak bardzo, z wyjątkiem popularnych kształtów. Za to prawdziwe unikaty i figurki z niskimi numerami mają całkiem przystępne ceny! Jaki z tego wniosek? Nie poddawać się modzie, bo możemy na tym stracić i pieniądze, i kilka niesamowitych figurek.
Może komuś wpadnie w oko któryś z LPSów w linkach, więc życzę miłych zakupów i spełniania marzeń za jak najmniejsze pieniądze C:

To chyba tyle z mojej strony do tematu posta!
Postaram się popracować nad wyglądem bloga i- co jest chyba ważniejsze- nad swoją systematycznością. Zrobię też zdjęcia mojej kolekcji i wstawię je na bloga. Trzymajcie za mnie kciuki, bo inaczej szybko tu nie wrócę xD
Gdyby ktoś miał jakieś propozycje na notki, proszę pisać w komentarzach ;w;

Żegnam się~






czwartek, 26 grudnia 2013

Ho ho ho!

Witajcie, śmertelnicy!
Wracam z otchłani Tartaru specjalnie dla was!
*i tak nikt w to nie uwierzy*
*zamknij się, głupi głosiku w mojej głowie*
*lol nope*
Jak tam po Wigili? Najedzeni, zasypani prezentami, wypoczęci? Mam nadzieję, że tak.
Co znaleźliście pod choinką? Jakieś LPS, czy może książki?
Ja nie dostałam ani jednej figurki, w sumie dobrze, nikt nie zepsuł mi mojej 199 xD Mam za to kasę od "kochanego" chrzestnego, więc może znajdę coś na allegro. Oprócz tego mam nowy szlafrok, planszówkę Osadnicy: na podbój Europy, jakieś pędzle (Jesus Christ, na co mi tyle identycznych pędzli, bardziej bym się ucieszyła z jednego, zerówki), kilka bransoletek (różowych, +10 do "nie wiem, co jej kupić, więc wezmę coś różowego") i przewodnik po Hiszpani, ok. Uroki spędzania świat z obcymi ci osobami C:
******
A teraz, ludu Duloc, cieszcie się i radujcie, bo Jezus się urodził  zrobiłam zdjęcia moich kartonowych domków dla LPS! Zdjęcia mają wyjątkowo kiepską jakość, ale robiłam je na szybko, a tu nawet nie mam możliwości ich przerobienia.
*fanfary*

<PISZĘ TO TRZECI RAZ, KURWICY IDZIE DOSTAĆ Z TYM GRATEM SKDUNJJHSNSJA>




Zacznijmy od pokoju mojej ulubienicy, Ziyi. Jako młoda artystka Ziyacz ma bajzel w pokoju, wszędzie walają się książki, a ściana oblepiona jest rysunkami.
Prawie jak u mnie xD

Tutaj widać łóżko, które jest pościelone tylko dlatego, że... zgubiłam kołdrę Ziyi.

I gwóźdź programu- biurko. Z laptopem, kredkami i książką.
Czego więcej potrzeba do szczęścia?
Ach tak, jedzenia.

To teraz pokój w akademiku Ino i Dest.
Szafa, która miała być tak śmiesznie oklejona naklejkami,ale to wyglądało idiotycznie. Teraz jest gorzej, oh well.

To coś na ścianie to łóżko na antresoli, może nie idealne, ale nie wiedziałam, jak się do tego zabrać.
Na biurku komputer z włączoną strzelanką Ino i projekty postaci+wypis levelów z gry, którą studentka ma zamiar kiedyś stworzyć C:
Tam w kącie łóżko Dest i szafa za kotarą xD

A oto mój piwnicowy bar! Miejsce dla młodzieży oryginalnej, które mają dość komercyjnego, popowego życia. Może toto jak bar nie wygląda, ale jest to ulubione miejsce między innymi Ziyi, Shade'a, Drake'a, Ino i Dest (mogą się tu tanio schlać, a Ziyacz popija piwo kremowe C:)

Na koniec walnę wam zdjęcie Flo z Krakowa. Hard Rock Cafe przy rynku. Oesu, to było najlepsze kilka dni w moim życiu ;w;


Żegnajcie, uważajcie na wściekłe potwory i diabelskie polonistki. I biologiczki. I wuefistów. I matematyczki. I na dupków pokroju Snape'a, czy wyżej wspomnianej, mojej kochanej polonistki.
Nie dajcie się zabić!

niedziela, 13 października 2013

Zgłaszam nieprzygotowanie

Cześć!
Cholernie przepraszam za długą nieobecność. Jeśli miałabym zwalać na coś winę, to tylko na szkołę. Serio, dość trudno jest pogodzić ją ze wszystkimi swoimi zainteresowaniami i znajomymi :I W ostatnim czasie nieczęsto mam czas na komputer, a tym bardziej na pisanie noty. Przypominam jednak, że zawsze możecie się ze mną skontaktować na asku; zawsze chętnie pogadam ;D (ask.fm/KateLPS)
Jeszcze raz przepraszam.~
~~~~~
Jula: Raczej nie, w tej historii nie ma już nic do opowiedzenia ;D
Genuine: Hej,Kamila,martwię się o Ciebie. Zniknęłaś tak nagle, nawet nie podałaś powodu... Przykre :[
Anonim: Ja mieszkam w Szczecinie i specjalnie namówiłam mamę na wyprawę do Krakowa w wakacje <D Nie martw się, to na pewno nie było ostatnie spotkanie, poza tym postaramy się,by meety nie były zawsze w jednym miejscu. (Zamawiam jeden u mnie!) Fajnie by było, gdyby z każdym meetem było nas coraz więcej, jeszcze więcej zabawy :D
~~~~~
Jak wszyscy wiedzą, jeszcze w wakacje była promocja w Pepco. Oczywiście w moim zadupiastym mieście nie było LPSów w ogóle,ale na szczęście znalazłam u babci :3 Kupiłam zebrę i zestaw z koalami+basset i kociak. Z początku nie spodobał mi się Kudłacz,miałam zamiar oddać tą część zestawu kuzynce, ale zdecydowałam się ich zachować. Ostatnio w supermarkecie dorwałam... papugę ze starej serii! Kupiłam też jednego Babies'a, bo oczywiście mam do nich słabość. Tak prezentują się moje najnowsze zdobycze:

20131013_175003.jpg
(Przepraszam za jakość!)
Niestety Bathon jest sierotką i nie potrafi wymyślić imion dla basseta i papugi. Ktoś chętny do pomocy? Bardzo bym prosiła...<obaj to faceci> Hmmm...Mogę nawet dać kilka komentarzy w zamian D:
Od lewej: <papuga bez imienia>, mały Artemis <chłopczyk>,Florence <woli Flo, ale co z tego>,mała Stich i jej mama Lilo, zezata Twist <kiedyś przyczepię jej okulary xD> i bezimienny pies.
Artemis to bardzo energiczny trzylatek,wszędzie go pełno. Jest ciekawy świata, czasem lubi się wymądrzać. Uwielbia wspinać się na drzewa. Florence lubi być sobą. Chętnie chodzi na imprezy, gra na pianinie. Jest przyjaciółką Gizelle. Stich to mała rozrabiaka. Przy tym jest niezłą spryciulą, więc lepiej na nią uważać. Lilo to spokojna młoda matka. Pracuje jako dietetyczka. Twist jest małym kujonkiem, dziwnie mówi przez aparat na zęby.
Ogłaszam uroczyście, że mam równo 199 LPS! Specjalnie zwlekam z zakupem dwusetnego szczęściarza, żeby znaleźć czas na uczczenie tej niezwykłej liczby!C: Już nawet wiem, jaka to będzie figurka: moja wymarzona Samatha. Niestety, muszę poczekać jakoś do końca miesiąca, bo... Mam tylko 50 zł, a 30 października wychodzi Dom Hadesa! Przykro mi to mówić, ale Riordan jest ważniejszy :3

Ostatnio wpadłam na pewien pomysł. Mianowicie, chciałabym stworzyć dla LPS kilka dodatków, ale innych niż dotąd. Chciałabym nadać niektórym figurkom unikatowy charakter poprzez dodatki inne niż słodkie kokardki i serduszka. Glany, czarne ubranka, płyty CD i wynylowe. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale chętnie umieściłabym te dodatki w specjalnym sklepie [czyt. pudełko po moich glanach],który prowadziła będzie właśnie Samantha, może na zmianę z Katheriną. Myślę, że to całkiem niezły pomysł i chciałabym go zrealizować ;D
Chyba muszę kończyć. Jeśli jutro będę miała chwilę, postaram się napisać notkę o moich handmade'owych domkach xD
Pa :D

niedziela, 8 września 2013

A takie sobie bzdurki.

Hej!
Bardzo, bardzo przepraszam za długą nieobecność! Najpierw ten cały wyjazd, później przygotowania do szkoły... W efekcie dopiero niedawno dorwałam laptopa.
Meet się odbył, zgodnie z planem (no, Joule się "trochę" spóźniła xD). Było epicko <D Nie potrafię tego opisać, jakoś nie chcę nawet. Ten pierwszy moment, stoimy z Anią jakieś 2 metry od siebie, nawet nie wiemy,że to my, a nasze mamy dopiero ustalają, że to my xD Kilka minut stypy, jak to na początku, przychodzi Limm i od razu luźniej :'D Joule nie ogarnęła, która jest która, dzięki, mamo xD Szlajałyśmy się po Krakowie bez celu, w końcu poszłyśmy do kawiarni i siedziałyśmy tam chyba z 2 godziny, pokazując sobie LPS, rysując i oglądając rysunki Limm. Taaaaaak. I śpiewanie "To już jest koniec" na dworcu, co niezbyt wychodziło, bo tylko Joule się nie myliła, mnie się język plątał xD
I mały gift dla Mentosa,hyhy:
20130819_143249.jpg
Tak, jesteśmy głupie <DD
I żeby nie było, Szarik całuje się z Wolpy'm, hyhy.
My szalone :'D
To ja może przejdę do PSów.
~~~~~
July: D-Dziękuję ;///.///;  Nie sądzę, żeby to naprawdę miało w sobie tą magię, o której mówisz, ale wiedz, że bardzo cenię sobie twoją opinie ;-;
JulaLPS: Nie będzie następnej części. Od początku to miało być krótkie opowiadanie, nawet jednoczęściowe, ale podzieliłam na dwa, bo wiedziałam, że jeśli napiszę to jednego dnia, to nie będzie to takie, jakie bym chciała Wam pokazać :'D Dziękuję ;3
LpsSąSuper: Dzięki~
Mental: Woah, dostałam brawa, tyle wygrać xD Już ci mówiłam, nikogo oprócz ciebie to nie interesuje :V
YuKa: Dziękuję! Uwierz, sama też chętnie zaczęłabym czytać od nowa, choćby po to, żeby sobie przypomnieć przygody Percy'ego, gdyby nie ten cholerny stosik książek do przeczytania, który się ciągle powiększa. Życie jest za krótkie D:
mishunish: Dzięki,polecam się xD Niestety, nie kupuję na tablicy, nie mam tam konta. Daj się poznać, wejdź na nasze forum, co? :D
~~~~~
Tak,tak, kompletna pustka we łbie, a tu trzeba notkę napisać. Normalka, nie?
Najchętniej popisałabym o niczym, o mojej nowej szkole, zapierdzielaniu po dziewięć godzin dziennie w szkole czy o mojej dziwnej pozycji w klasie, ale... nikogo to nie obchodzi, od tego typu rzeczy mam aska xD
Powinnam opisać nowe LPSy, ale jestem cholernym leniem i nie zrobię tego. Bo nie.
A żeby jednak nie pleść głupot, skończę już tę notkę, przeproszę jeszcze raz za nieobecność i nudę w tej nocie, i znów macie spokój na tydzień. Deal?
Przepraszam.
Cześć!

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

08. Historia Terry cz. 2

Cześć!
Właśnie się zorientowałam, że... Przegapiłam trzecią rocznicę blogowania! D: Pierwszego bloga o LPS założyłam 26 lipca 2010 roku. Trzy lata temu. Ale ja jestem staaaaaaaraaaa ;-; *Tak, to ten moment, w którym wszyscy mi gratulujecie xD* Od tamtej pory miałam jeszcze kilka blogów, w tym pamiętniki LPSów. Moja kolekcja powiększyła się...Pewnie kilka razy xD Obecnie mam już prawie 200 LPS, a dokładnie, to 197. Planuję zrobić jakieś święto czy coś, bo pierwszą setkę przegapiłam *genialna Bathon*
A tak poza tym...Za tydzień jadę na meet :33 Spotykam się w Krakowie z Anią777, Limonką i July. Postaram się zrobić jakieś zdjęcia/nakręcić filmik, ale nie sądzę, żeby to było możliwe, bo ten dzień to będzie JEDNA WIELKA GŁUPAWKA <DD
*nie mogę się doczekać ;w;*
~~~~~
Dziś kolejna część historii Terry. Geez, nie chce mi się tego pisać xD
Mental: Pamiętaj, że to dopiero 1 część, jeszcze nic nie wiesz o tej historii :P
Joule: Ty ostatnio wszystkich przytulasz. I mnie tym zarażasz ;w; Wiesz, przez kilka dni rozkminiałam, o jakie opowiadanie ci chodzi. Melissa! To było tak dawno, Boże <D
Jula LPS: Dziękuję ;w;
YuKa: Ej, jedziesz ze mną za rok na OH? :D Jest szansa, że uda mi się namówić rodziców i na to, i na obóz harcerski :D Ty przynajmniej masz pewność, że pojedziesz na te cholerne Targi Książek ;-; I nie czekasz na DH od grudnia D:
~~~~~
Przychodziła tam codziennie. Właściwie, to nie wie, czemu. Ten dzieciak jakoś tak...przyciągał ją. Na początku przychodziła nieśmiało, trochę wbrew sobie. Usprawiedliwiała się przed samą sobą: "Przecież ja tylko przechodziłam, a że on na mnie wpadł, to inna sprawa".Spędzanie z nim czasu sprawiało jej przyjemność. Nawet nie zauważyła, kiedy przestała przejmować się stratą chłopaka, złamanym obcasem w szpilce i potarganą sierścią.
Dziecko było mądre. To ją fascynowało. Uwielbiała patrzeć, jak biega za piłką,jak zachwyca się kwiatkiem czy usiłuje złapać motyla. Widziała, jak cieszy się każdym dniem, chociaż miał na co narzekać.
Nie pytała o chorobę. Na początku było jej po prostu wstyd. Potem choroba znikła. Został bandaż na czole, dla niej choroba już nie istniała. On wiedział, że nadal jest,wiedział też, że ona tego nie widzi. Że pokochała go bez względu na chorobę. Cieszył się, cieszył z nowej Siostry.
Choroba, fuj! Cóż za okropne słowo! Niesie ze sobą tyle bólu,cierpienia w milczeniu. I mądrość.
Wiedział, że nie zostało mu dużo czasu. Wiedział, że każdy dzień jest wyjątkowy, każda chwila, moment, każda sekunda jest niepowtarzalna. Nauczył się cieszyć drobnostkami, już dawno. Teraz przyszło mu zostać nauczycielem dla swojej Siostry.
Zmieniła się. Bardzo. Lubił patrzeć, jak na jej twarzy maluje się zachwyt na widok wschodzącego słońca. Lubił to, że na on też odczuwał ten zachwyt, że robili to razem.
Ona go potrzebowała, a on potrzebował jej.
                          „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.
Oswoił ją. Został jej przyjacielem. Ale to nie wszystko, zrobił dla niej o wiele, wiele więcej. Zmienił ją. Na lepsze, a jakże! Cieszyła się. Świat jest piękny, nieprawdaż, mały przyjacielu? Ha ha ha! Piękny, cudowny, magiczny!
Spędzali razem dużo czasu. Zwykle nawet nie rozmawiali, tylko siedzieli na ławce, w ciszy, w spólnym zachwycie światem. On był jej małym Braciszkiem, a ona jego Siostrą. Bawili się, śmiali, nigdy nie płakali. Z jego oczu znikł cały smutek, z niej znikła sztuczność. 
Pamięta dokładnie każdy dzień spędzony z nim. Wciąż ma w głowie jego uśmiech, gdy patrzy na wschód słońca. Wciąż słyszy jego śmiech, gdy motylek przelatuje obok niej. Pamięta. 
                 Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez
Pamięta też ten wieczór, kiedy zasiedzieli się zbyt długo w parku. Odprowadziła go do domu...Domu? Czy to miejsce można nazwać domem? Nie.
Pachniało tam sterylnością. On mieszkał w dużym pokoju. Jego łóżko stało przy oknie, miał widok na park. Było tam dużo pustych łóżek. Usiadł na tym swoim, przyszła Pani W Białym Fartuchu. Czy ona naprawdę tak się nazywała? Nie. Ale dla Terry to nie miało znaczenia. Przyszła, uśmiechnęła się grzecznie i podrapała go za uszkiem. On zaśmiał się cicho, miał łaskotki. Pani W Białym Fartuchu stanęła na dwóch łapach i założyła białe rękawiczki na przednie łapy. Terra nie miała pojęcia, po co jej to. Pielęgniarka odwinęła bandaż, ukazując łysą głowę chłopca. On spuścił wzrok. A Terra nie rozumiała. Przecież choroby nie było, odeszła. Czemu znów tu jest? Dlaczego dotyka jej Brata? Dlaczego?!..
Spojrzał na nią. "Wszystko będzie dobrze." powiedział bezgłośnie. Uśmiechnął się delikatnie, gdy pielęgniarka zmieniła mu bandaż. 
Spanielka uspokoiła się. Ufała mu. Nie wiedziała, czemu, ale tak było.
                            Kraina łez jest taka tajemnicza.
Pamięta też TEN dzień. O tak, pamięta go bardzo dobrze...
Spadł już pierwszy śnieg, więc z samego rana wyszła na spotkanie z nim. Kiedyś nienawidziła śniegu, teraz cieszyła się z każdego płatka. Nie było go w parku. 
"Pewnie jeszcze nie pozwolili mu wyjść", powiedziała sobie. "W końcu, jest jeszcze bardzo wcześnie"
Nie przyszedł. Czekała długo, zdawałoby się- wieczność. Niepokój narastał, nie mogła już dłużej czekać. 
Pamiętała drogę do szpitala. O tej porze jeszcze nikt nie chodził po mieście, ulice świeciły pustką. Może nie powinna wtedy tam iść...ale nie mogła tego nie zrobić.
Nie było go w jego sali. Jego łóżko stało zaścielone, tak jak cała reszta.
Przerażenie ścisnęło jej gardło. 
-Nie...-szepnęła -Nie!
Pobiegła korytarzem. Lekarze i pacjenci dziwnie się na nią patrzyli, ale nie obchodziło jej to. Otwierała wszystkie drzwi, po kolei. Zdumieni pacjenci, po chwili otaczający ją lekarze i pielęgniarki. Podeszła do niej jakaś brązowa kotka, otoczyła ją ramieniem. 
Terra nie płakała. Bardzo chciała rozpłakać się, pokazać wszystkim, jak bardzo potrzebuje swojego Brata. Ale nie mogła.
-Gdzie...gdzie jest mój Brat?!- wydyszała.
Z tłumku medyków wyszła pielęgniarka, ta, która zmieniała chłopcu bandaż. Teraz to ona objęła Terrę i ruszyła wgłąb korytarza. 
-Twój Brat jest bezpieczny...Zabraliśmy go tylko do innej sali,bo...-urwała. Terra i tak jej nie słuchała. Nie wierzyła im. Wierzyła tylko mu, i wiedziała, że on jej wszystko wyjaśni.
Weszły do małej sali. Tu stało tylko jedno łóżko. I okno było małe, i z innym widokiem. Na łóżku siedział on, obudziły go. Był przypięty do całej masy urządzeń i kroplówek. Usiadła obok łóżka, złapała go za łapę. Spoglądał na nią spod przymrużonych oczu.
Patrzyła na niego, w oczach stanęły jej łzy. Do jego oczu powrócił smutek, choć wiedziała, że cieszy się na jej widok. Ścisnęła mocniej jego łapę.
-Hej.- powiedział cicho.
-Hej- powtórzyła.-Martwiłam się,wiesz?
Skinął głową.
-Terra...wiesz? Ja odchodzę. Do lepszego miejsca, gdzieś, gdzie nie ma chorób. Fajnie, prawda?
Po jej policzkach ciekły łzy. Nie chciała, by to mówił. Ale słuchała.
-N-nie odchodź...potrzebuję cię! Jesteś moim Bratem, pamiętasz?..
-Nadal nim będę, tylko...gdzie indziej. To tak, jakbym się wyprowadził, wiesz?
Nie wiedziała. To dziecko mówiło tak o śmierci, jakby się tego spodziewało, jakby całe życie się z tym oswajało.
Coś ją tknęło. "Przecież tak właśnie było", pomyślała. Zaszlochała głośno,oparła głowę o łóżko. 
Siedzieli w ciszy, aż się uspokoiła. Nadal płakała, nie potrafiła tego powstrzymać, ale wiedziała, że on wie co mówi.
-Zawsze chciałem...-zawahał się-Zawsze chciałem ożywić to miejsce. Spójrz! Tu wszystko jest idealnie białe. Biały bandaż, białe łóżko,biała podłoga, białe ściany. Boję się, że ja też stanę się biały...
Przysłuchiwała się mu, chłonęła każde słowo. Jakaś cząstka jej cieszyła się, bo wiedziała, że chłopiec do czegoś zmierza, że nie mówi tego ot tak.
-To znaczy, biały to bardzo ładny kolor, tak jak wszystkie kolory. Ale, rozumiesz, nie może go być zbyt wiele...Pod łóżkiem jest pudełko.
Szybko sięgnęła pod posłanie i wyciągnęła małe, kartonowe pudełko. Zdjęła wieczko.
-Farby!- wykrzyknęła, zdumiona.
Posłał jej szeroki uśmiech. Ona także się zaśmiała. 
-Bierzmy się do roboty!
Chwyciła pędzel, i zgodnie z instrukcjami szczeniaka zaczęła malować. Może nie była w tym mistrzynią, ale widać jemu wystarczało to, co namalowała.
-Niech naprzeciwko łóżka będzie duuuuuże słońce! A pod nim wiosenne drzewo, i kwiaty!
Pędzel śmigał po ścianie. Powstawał nowy,radosny świat. Podłoga zmieniła się w zieloną trawę, ściany w niebo. Po jakimś czasie tak się rozkręciła, że bez sugestii przyjaciela namalowała na suficie nocne niebo pełne gwiazd. A tuż nad chłopcem największą, jasną gwiazdę.
-"Zastanawiam się  czy gwiazdy świecą po to, żeby każdy mógł pewnego dnia znaleźć swoją." Jestem twoją gwiazdą, Bracie. A ty jesteś moją. -powiedziała z uśmiechem. On też się uśmiechnął. Uwielbiała jego uśmiech.
Postanowiła zostać w sali na noc. 
-Będę spać na trawie.- powiedziała, a on się roześmiał. Zgasiła światło, ułożyła się na podłodze,ale nie spała. On też nie spał, nie tej nocy. Po długiej ciszy usłyszała jego cichy głos:
-Terra... Mogłabyś ozdobić mi też bandaż?
Natychmiast wstała, z uśmiechem na twarzy, zapaliła małą lampkę. Znów wyjęła farby,usiadła obok na łóżku i zaczęła malować.
-Rysuję tęczę. Żebyś mógł być jakim tylko kolorem chcesz!- roześmiała się. Na koniec namalowała mu jeszcze gwiazdę, taką, jak ta na suficie.-Dobranoc.
-Dobranoc, siostrzyczko. -odpowiedział. -Do widzenia.

Obudziła się w środku nocy. Słyszała, jak szczeniak coś przesuwa. Powoli, po cichu, usiadła po turecku. 
Chłopiec zdjął bandaż, włożył go do pudełka z farbami. Łapy mu się trzęsły, widziała to. Kiedy wreszcie ją zauważył, uśmiechnął się tylko i zrobił jej miejsce do siedzenia na łóżku. Położył obok niej pudełko,oparł się o jej ramię. Wiedziała, co to oznacza.
-T-to...To już?
Skinął głową. Nachyliła się nad nim,kilka pojedynczych łez pociekło jej po pyszczku.
-Kocham cię, mały.
Uśmiechnął się. Zamknął oczy i powiedział:
-Ja też cię kocham, Siostrzyczko.
Te słowa wryły jej się mocno w pamięć. Ostatnie  słowa jej przyjaciela...Jej Brata.

Była już wiosna, wiatr wiał mocno. Stała na brzegu klifu, pod nią huczało morze. Wiatr targał ją mocno, szalik falował na wietrze.
"Spodobałoby mu się tutaj",uśmiechnęła się.
Otworzyła małe, kartonowe pudełko. Wyjęła kolorowy bandaż, bandaż, który sama pomalowała w noc jego odejścia.
Pozwoliła, by materiał się rozwinął. Falował na wietrze, zachwycając jaskrawymi barwami. W pewnym momencie go puściła. Teraz tańczył na wietrze,wirował dookoła, skręcał się. Leciał.
Słyszała jego śmiech. Była pewna, że on to widzi,i że także zachwyca się pięknem tej chwili.
-Żegnaj,mój mały przyjacielu.
~~~~~
E-echh?
Cóż mogę tu napisać...
Z góry przepraszam, jeśli komuś się nie spodoba C:
W sumie, to wzorowałam się trochę na pewnym fanfiku o Pinkie i pewnym źrebaczku. Pewnie trochę też na filmie "Oscar i Pani Róża". No, nie ważne...
Postaram się jeszcze coś naskrobać przed wyjazdem.
To pa,dzióbaski!